#dookołakuli: dzień 20. – Maui i wulkan Haleakala

Nie wstawaliśmy zbyt pospiesznie. Budził się do życia dwudziesty dzień podróży dookoła świata. Wczoraj próbowałem zasnąć w dolinie Kalalau. Dziś starałem się obudzić na Maui.

Haleakala
Haleakala

Maui to druga co do wielkości wyspa archipelagu Hawajów. Jest nazywana Wyspą dolin, z uwagi na dwa ogromne wulkany. Starszy, zachodni wulkan został poddany znacznej erozji stworzył Zachodnie Góry Maui (w języku hawajskim, Mauna Kahalawai). Pu’u Kukui jest najwyższą z gór, liczy 1764 metry nad poziomem morza.

Większy, młodszy wulkanu na wschodzie, Haleakala, wzrasta do ponad 3000 metrów nad poziomem morza. Natomiast od dna oceanu do szczytu mierzy 8000 metrów, stając się jedną z najwyższych gór na świecie.

Spokojnie dogorywaliśmy sobie gdzieś po środku, w North Shore Hostel. Na śniadanie były naleśniki amerykańskie. Nigdy jeszcze takich nie jadłem. Jak to w stanach, mają specjalny proszek do którego dodaje się wody i powstają placko-naleśniki. Zalałem je dużą ilością syropu klonowego i z wielką przyjemnością zjadłem. Tak miło było napić się niespiesznie dużej ilości kawy.

wielkie drzewo pod naszym hostelem

Potem był płacz B. Bolała ją noga, byliśmy zmęczeni i tęskniliśmy do domu i bliskich. Rzeczywiście na prawej stopie widniała rana na głębokość kilku milimetrów, po licznych pęcherzach, które nałożyły się na siebie. Na swoje stopy wolałem nie spoglądać. Byłem bardzo odwodniony. Pierwsze kroki zaprowadziły nas do apteki po antyseptyki i płyn z elektrolitami. Nie byłem w stanie nawodnić się wodą zakupioną w sklepie. Woda na Maui była mimo wszystko dużo, dużo lepsza niż na Kauai.

Poszliśmy na zupę do chińskiego bistro. Wszystko co z płynem było bardzo pożądane. Co więcej, azjatycka kuchnia, to jeden z najtańszych i najzdrowszych posiłków w Stanach.

Wyruszyliśmy na plażę, ale było to dość karkołomne. Nie mogliśmy znaleźć miejsca parkingowego, przypuszczalnie było tam też wiele osób. Uciekliśmy i zatrzymaliśmy się na pierwszej lepszej plaży. Też była piękna.

plaża

Wczesnym popołudniem wyruszyliśmy na szczyt wulkanu. Droga tam jest bardzo ładna. To nieprawdopodobne, że w Stanach niemal wszędzie można dojechać samochodem. Warto zostawić sobie zwiedzanie Ameryki Północnej na emeryturę. Po drodze rozmawiałem z Amerykanami o Trumpie. Spotkaliśmy też Amerykanina z Bałut. To było bardzo miłe spotkanie. Jego żona, Amerykanka, skomentowała ponoć, że palę papierosa. Palenie jest na świecie bardzo niemodne. On był skromny, z lśniącymi, białymi zębami, z akcentem, ale mówił poprawnie po polsku. Widać, że jako emigrant nie tylko pracował, ale też się kształcił. Tłumaczył nam odmienności kultury amerykańskiej; brak chleba, brak warzyw, pojemność produktów żywnościowych… Namawiałem, go żeby latał bezpośrednio na łódzkie lotnisko.

panorma Haleakala
panorma Haleakala

Jeśli znajdziecie się na górze wulkanu Haleakala nie zapomnijcie wziąć ze sobą czapki, szalika, kurtki zimowej i rękawiczek. Pora roku zmienia się w ciągu niecałej godziny z lata w dolinie Maui do srogiej zimy na szczycie wulkanu Haleakala.

20160521_175852

Rozległe przestrzenie ciemnoczerwonej ziemi robią nieodparte wrażenie, że stąpa się po Marsie. Sensacje są potęgowane wysokością. Po górach często nie chodzę. Tylko dwa razy w życiu byłem ponad chmurami nie będąc jednocześnie w samolocie. B. nie wszystko widziała, jej noga była coraz bardziej opuchnięta i bolesna.

20160521_171609

Wulkan jest traktowany przez Hawajczyków z wielkim szacunkiem. Nie powinno się tam spożywać alkoholu lub zachowywać w nieobyczajny sposób. Oprócz widoków oraz pięknego zachodu słońca nad chmurami, moją uwagę zwróciły endemiczne rośliny Argyroxiphium sandwicense.

Argyroxiphium sandwicense
Argyroxiphium sandwicense

Trudno było uwierzyć że nie stanowią scenografii jakiegoś szalonego hollywoodzkiego filmu science-fiction. Mogą żyć nawet 90 lat, a ich życie jest przyczyną licznych prac naukowych.

20160521_185925

2 odpowiedzi do “#dookołakuli: dzień 20. – Maui i wulkan Haleakala”

  1. Nie wiedziałam, że Hawaje są takie „marsjańskie” 😉 Ale skoro to wyspy pochodzenia wulkanicznego, to co się dziwić?
    Fajnie jest spotkać na końcu świata Amerykanina z Bałut 🙂

    1. To było bardzo miłe spotkanie. Potwierdziło tylko, że Polaka można spotkać wszędzie. W zeszłym roku, jak dolatywałem do Honolulu z Los Angeles. Okazało się, że za mną siedzą właśnie Polacy. Co prawda, że byli z Łodzi, ale mimo wszystko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *