#dookołakuli: dzień 22. – Zostawić Las Vegas

Avi - Navada
Okazało się, że hotel rzeczywiście jest położony na środku pustyni.

Zasnęliśmy spojeni ginem z tonikiem. Nie spałem długo. Po godzinie obudziło mnie jęczenie, majaczenie B. – Ja mam drgawki, ja mam drgawki… Tonem nieznoszącym sprzeciwu powiedziałem, że ma wziąć lek przeciwgorączkowy i spać dalej. Włączyłem ogrzewanie przykryłem ją dodatkowym kocem. Udało się. Spaliśmy kolejne trzy albo cztery godziny. Okazało się, że lewa noga B. jest dwa albo trzy razy większa niż druga. Była obrzęknięta, ocieplona, zaczerwieniona, dotyk sprawiał ból… Było coraz gorzej.

Zadzwoniłem do recepcji z prośba o przedłużenie noclegu o drugą noc. Postanowiliśmy odpocząć w Różowej Landrynie. Wiedziałem, że B. musi się nawodnić, żeby nie trafiła do szpitala. Oczywiście żadnych drgawek nie miała. Po prostu dopadły ją dreszcze.

Wyruszyłem na poszukiwania kawy. Cierpiałem na przewlekły brak kawy. Wszędzie cierpię na przewlekły brak kawy. We Włoszech i Portugalii kawa jest najlepsza. Za to podają ją w małych ilościach. W Stanach kawę można kupić w dużej ilości, ale jest okropna. Złotym środkiem jest mój ekspres do kawy.

Gdzieś w końcu wielkiej sali jednorękich bandytów znalazłem stołówkę (w Stanach nie ma kawiarni?). Usiadłem „przy barze”, a tam dojrzały mężczyzna obok mnie. Jak sam się przedstawił – emerytowany policjant. Ja mam zawsze problem z przedstawianiem się. Zawsze potem jest, oh really?

Bardzo szybko dowiedziałem się, że Pan jest zwolennikiem Trumpa. Nawet mimo braku sympatii, on musi go poprzeć. Dość jak dla niego lewackich wymysłów. Jeździ regularnie na Filipiny. Ah, jakie piękne są Filipinki. On nie jeździ tam oczywiście, żeby korzystać z uroków Filipinek. Choć według niego są to piękne kobiety. A jakie oddane! On tam jedzie, żeby pomagać. A to kupił okulary dla ubogiej kobiety, a to zeszyt dla ucznia. On jest taki dumny, że jest Amerykaninem. Bierze tam zawsze gruby plik dolarów amerykański. Tu nie chodzi oczywiście, że on jest lepszy, tylko o chęć pomocy. Wolontariusz!

Zbliżała się druga po południu, więc na śniadanie zjedliśmy pizzę. B. na szczęście miała apetyt. Poza tym spała. Dobrze. Sen pomaga. Problemem były kończące się leki przeciwgorączkowe. Doszło do tego co miało i tak dojść. Z Polski zapomniałem prawa jazdy. Samochód był zarejestrowany tylko na B. Wsiadając do auta nie miałem ani dokumentu ani ubezpieczenia. Nie byłem pewien czy jeśli złamię prawo, wpuszczą mnie znowu do Stanów? A może to tylko legenda, że nie wpuszczają?

Avi - Różowa Landryna
Różowa Landryna za dnia

Wyruszyłem do najbliższej miejscowości – Fort Mohave. Nasz Hotel był położony w Nevadzie. Po tym jak przejechałem przez most, znowu znalazłem się w Arizonie. Po fakcie okazało się, że ten dystans mogłem pokonać z łatwością pieszo, bez stresu. Pierwsze koty za płoty.

Po prawej stronie rzeki – Navada. Po lewej Arizona.
Fort Mohave
Tak było zaledwie 150 lat temu w Fort Mohave. Kto był imigrantem? Zdjęcie: Alexander Gardner

Pierwszym Europejczykiem, który przybył w te okolice był Hiszpan – Melchior Diaz. Spotkał tu dużą populację tubylców, którzy określali siebie jako Pipa Aha Macav, co oznacza „People by the River”. Od „Aha Macav” utworzono nazwę hiszpańską Mojave. Plemię nadal funkcjonuje, posiadają swoją stronę internetową. Co ciekawe jest też właścicielem Różowej Landryny, w której się zatrzymaliśmy.

Fort Mohave to typowe amerykańskie, prowincjonalne miasteczko. Centrum handlowe, po którym najłatwiej poruszać się samochodem. Odwiedziłem aptekę. Niestety nie posiadali odpowiednika Altacetu. Kupiłem za to olbrzymie opakowania paracetamolu i ibuprofenu. Kupiłem też galon ginu Seagram. Jedyne 14 dolarów. Jak można było się oprzeć? Butla towarzyszyła już do odlotu do Europy. Ceny w Arizonie nie były wcale wysokie. Zwłaszcza, porównując je z Hawajami.

Różowa Landryna

Nasz hotel miał specyficzny klimat. Położenie, otyli, schorowani ludzie, którzy przyjechali by dokonać tam swojego żywota. Wszędzie swąd papierosów. Obsługa, która prawdopodobnie spędziła ostatnią noc bawiąc się w kasynie… Sam lubię alkohol, papierosy i jestem otyły. Tam brakowało świeżości, młodości. Trąciło trupem.

Popołudniem przeszedłem się nad pobliską rzekę. Okazało się, że to słynna rzeka Kolorado. Przepływa też przez Wielki Kanion. Już powinniśmy tam być.

Rzeka Kolorado
Poznajecie tę rzekę? To rzeka Colorado. Stanowi granicę między Nevadą, a Arizoną.

Zostawić Las Vegas

Wieczorem jak regularny wczasowicz hotelowy, wybrałem się na basen. Woda i atmosfera Różowej Landryny przypomniała mi film Zostawić Las Vegas. Główne role zagrali Nicolas Cage i Elisabeth Shue. Film był wyreżyserowany przez Mike’a Figgisa na podstawie na wpół autobiograficznej powieści Johna O’Briena.

Zostawić Las Vegas
Jedna z najbardziej znanych scen dramatu. Zdjęcia – Declan Quinn.


Nie pojadę już chyba do Las Vegas. Różowa Landryna zupełnie zaspokoiła mnie w klimacie, który poznałem w filmie Figgisa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *