Wuppertal i Pina Bausch

Pina Bausch
Schauspielhaus w Wuppertal. W czasie remontu Opery, to tu odbywały się spektakle teatru Piny Bausch.

Pina

Sześć lat temu obejrzałem w łódzkim kinie Charlie premierę filmu Wima Wendersa pod tytułem Pina. Film powstał po śmierci choreografki – Piny Bausch w 2009 roku. Członkowie zespołu, z którym pracowała, wspominają jej twórczość. Nieodłączną częścią filmu jest znakomita muzyka między innymi Jun Miyake i Thomasa Hanreicha.

O balecie i tańcu w ogóle do dziś nie mam większego pojęcia, ale w teatrze Bausch się wtedy zakochałem.

Pamiętam, że film był wyświetlany w wersji 3D. Trzy wymiary w kinie Charlie, niemożliwe, pomyślałem sobie. A jednak… tak zdarzyło się tylko raz. Tylko raz widziałem też taki film. Bez dialogów, a wrażenia były bardzo intensywne zarówno jeśli chodzi o obraz jak muzykę.

Poznałem wtedy kim była Pina Bausch i gdzie leży Wuppertal. Powstał w mojej głowie pomysł, marzenie, by kiedyś tam pojechać. Pytałem kilkoro Niemców spotykanych podczas podróży w minionym roku. Nie kojarzyli kim była Pina. Jednak okazało się że Wuppertal leży w zasięgu co najmniej kilku lotnisk w Dortmundzie, Kolonii, Düsseldorfie.

Marzenie

Marzenie zaczęło powoli nabierać kształtu kiedy w październiku zeszłego roku kupiłem bilet do Dortmundu. Wkrótce potem nabyłem bilet powrotny. Oczywiście wybrałem dzień, w który grany jest spektakl przez zespół Piny Bausch. Pozostało zakupić tylko bilet na przedstawienie. To było najtrudniejsze. Kiedy na stronie teatru rozpoczęła się sprzedaż, byliśmy na północy Mjanmy. Dostęp do Internetu był ściśle ograniczony.

Koniec końców, musiałem połączyć się z siecią przez sieć komórkową. Spóźniłem się około półtorej godziny na rozpoczęcie sprzedaży – pozostały cztery wolne miejsca, w tym dwa obok siebie. Co prawda połączenie przez polską sieć komórkową kosztowało więcej niż dwa bilety na spektakl – udało się!

Planowanie wyjazdu zajęło w sumie ponad pięć miesięcy.

Lot

Wróciłem z wieczornego biegania i wziąłem szybki prysznic. Razem z tabletką na sen. W ostatnim tygodniu zasypiałem około trzeciej w nocy. Tej nocy o trzeciej godzinie będziemy już jechać samochodem do Katowic. O godzinie 6:10 mieliśmy lot do Dortmundu. Podczas wyjazdu z Łodzi zorientowałem się, że otwarto nowy odcinek autostrady. Na szczęście ruch na drodze był bardzo mały. Dojechaliśmy na parking 32 minuty przed odlotem. Biegiem do terminalu i bramki. Zdążyliśmy bez problemów.

Chyba jednak się starzeję. Kiedyś przychodziłem na lotnisko pół godziny przed odlotem bez najmniejszego stresu. Tym razem tak nie było.

Tuż przed wylotem z Katowic (KTW)

Samolot miał około 40 minut opóźnienia. W katowickim lotnisku popsuł się ponoć jeden z dwóch samochodów odśnieżających. Trafił się nam najgorszy A320. Samolotem z tak małą ilością miejsca na nogi już dawno nie leciałem. Z trudem można było wejść między siedzenia. O jakichkolwiek ruchach kolan nie było mowy. No cóż, za lot zapłaciłem 44 złote w jedną stronę. Trwał godzinę i dwadzieścia pięć minut od startu, więc nie ma co narzekać.

Jednak warto odnotować, że nawet Wizzair ma samoloty z tą lepszą konfiguracją siedzeń i z gorszą.

Prisma samolot
Substancja, którą oblewają samolot przed startem jednak zamarzła w niebie. Widoki były jak z aplikacji Prisma.

Wuppertal

Wuppertal to dość duże miasto położone na południe od Zagłębia Rurhy, w dolinie rzeki Wupper. Das Tal w języku niemieckim znaczy dolina.

Już wjeżdżając na przedmieścia Wuppertal witała nas kolejka. W języku angielskim jednotor. Zawieszony nad rzeką Wupper, a później nad ulicą na stalowych łukach wagonik sunie przez niemal całe miasto.

Pierwsze kroki po przyjeździe skierowaliśmy do informacji turystycznej. Bardzo miła Pani władająca biegle angielskim doradziła nam, które miejsca najlepiej zwiedzić w ciągu dnia.

Wuppertaler Schwebebahn

Schwebebahn w Wuppertal to najdłuższa na świecie kolejka zawieszona na szynie, którą utrzymują żelazne filary. Pierwszy odcinek otwarto w 1901 roku. Trasa kolejki, od głównej stacji kolejowej prowadzi nad rzeką Wupper, potem nad ulicą, ściśle między domami.

W soboty za 6,8 EUR można kupić bilet na cały dzień i jeździć kolejką bez ograniczeń. Jeden bilet jest ważny dla pięciu osób.

Wybraliśmy się w kierunku stacji końcowej Vohwinkel. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć różny krajobraz. Po dojeździe do stacji kolejka zawraca i po chwili znowu wyrusza przewozić mieszkańców Wuppertal.

Wieczorem przy stacji Adlerbrücke zobaczyliśmy graffiti przedstawiające Słonia. 21 lipca 1950 doszło do wypadku. Dyrekcja cyrku wydała młodego słonia w podróż kolejką. (???) Zdenerwowany słoń wybił ściankę wagonu i spadł do rzeki Wupper. Jakoś trudno mi wciąż uwierzyć, że ludzie mogą być aż tak bezmyslni…

Post udostępniony przez @dookolakuli

Muzeum von der Heydta

Muzeum von der Heydta w Wuppertal

Odwiedziliśmy Muzeum Miejskie. Bankier August von der Heydt i jego syn przysłużyli się do stworzenia jednej z najbogatszych kolekcji dzieł sztuki w Niemczech. W trakcie naszego pobytu można było zobaczyć wystawę obrazów, szkiców i rzęźb dwóch impresjonistów Edgara Degas i Augusta Rodin.

Jednym z natchnień Degas był balet. Jego najbardziej znane obrazy przedstawiają młode baletnice. W waszyngtońskiej galerii sztuki można z kolei zobaczyć rzeźbę 14-letnią tancerka z 1881 roku. Niestety do Wuppertal jej nie przywieziono.

Inspiracje Degas były udanym wstępem do wieczornego spektaklu w Opernhaus.

Wieczór w operze

Opernhaus w Wuppertal
Opernhaus w Wuppertal to obecne miejsce spektakli teatru Piny Bausch
Klatka schodowa w Opernhaus. Takich schodów często się nie spotyka. Kolor niebieski nie przechodzi w czerwony, to dwa oddzielne ciągi komunikacyjne. Można dostać się tam zgubić.

Café Müller

Kiedy dotarliśmy już do teatru okazało się, że zobaczymy nie tylko Café Müller, ale też Święto Wiosny! To jedna z tych miłych sytuacji, która jest wynikiem braku umiejętności czytania (biletu) ze zrozumieniem.

Café Müller to przedstawienie baletowe Piny Bausch, którego premiera odbyła się 20 maja 1978 roku w Wuppertalu. Przez blisko 40 lat wystawiany był na scenach całego świata, od Chile po Japonię.

Jako oprawę muzyczną Bausch wykorzystała kompozycje Henry’ego Purcella, scenografię i kostiumy zaprojektował Rolf Borzik.

Tytuł podpowiada miejsce akcji spektaklu – kawiarnia pełna niezajętych, opuszczonych, zdaje się w pośpiechu czarnych krzeseł i stolików.1 W kawiarni z zamkniętymi oczami porusza się kobieta, mająca swoje alter ego. Kobiety wpadają na porozrzucane meble i na ściany. Pojawiają się też mężczyźni; kochanek(?) solistki oraz kelner(?). Ostatni, kiedy tancerze mają zamknięte oczy, toruje im drogę przesuwając krzesła.

Fragment spektaklu został umieszczony na początku filmu Pedro Almodóvara pod tytułem Porozmawiaj z nią.

Święto wiosny

Przygotowania scenografii do Święta Wiosny

Od premiery Święta Wiosny w paryskim des Champs Élysées minęło 104 lat. Jakkolwiek spektakl wywołał wtedy wielkie poruszenia, tak Pina Bausch2 wydaje się wyciągać z „barbarzyńskiego spektaklu” jeszcze więcej żywiołowości.

***

Pina Bausch prawdopodobnie była tajnym pracownikiem zakładu anatomii i fizjologii człowieka na jednym z uniwersytetów Zagłębia Rurhy. Miała nie tylko talent do baletu, ale też ogromną wiedzę na temat budowy człowieka i jego funkcjonowania. Każdy choreograf musi mieć taką wiedzę. Ona wykorzystała ją niezwykle skutecznie, doprowadzając ludzkie ciało i artystę do granic wydawałoby się nieosiągalnych.

Ta fantastyczna możliwość jaką mamy na scenie, to możliwość robienia czegoś, co jest niedozwolone albo niemożliwe w normalnym życiu.3

Nie mniejsze wrażenie robiła scenografia i kostiumy Rolfa Borzika do Święta Wiosny. Urodził się w 1944 w Poznaniu, był Niemcem. Potem ożenił się z Bausch. Tancerze tańczyli w rytm muzyki Igora Strawińskiego na deskach teatru pokrytych suchą, lekką ziemią przypominającą torf. Z czasem, z kolejnymi scenami aktorzy coraz bardziej umorusani są w ziemii. Do spoconych ciał coraz lepiej przylepiały się kawałki torfu. To naturalne, w końcu to Święto Wiosny! U baletnic, które mają na sobie zwiewne sukienki koloru brudnego kremu na wysokości brzucha, piersi i lędźwi widoczne są mokre, zabarwione ziemią i zmęczeniem plamy. Trudno nie skojarzyć tego z całunem.

Po powrocie do hotelu padliśmy zmęczeni. Niedziela była bardzo leniwa. Obudziłem się około dziesiątej. Zjedliśmy śniadanie z produktów zakupionych dzień wcześniej w Lidlu i przeszliśmy się na spacer po mieście. Jak to powiedział P. – lecimy do Radomia. W Radomiu nigdy nie byłem, ale to miasto, podobnie jak Łódź, dobrego marketingu niestety nie ma. Za to Wuppertal okazał się malowniczym, wcale nie takim małym miastem.

Jak dojechać do Wuppertal

Po przylocie do lotniska DTM nie byłem zbyt zorganizowany, więc uznałem, że najlepiej będzie dostać się na dworzec główny w Dortmundzie, żeby pociągiem dojechać do Wuppertal.

Lotnisko DTM
Lotnisko w Dortmundzie zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Było małe, czyste i dobrze zorganizowane. Latają z niego przede wszystkim dwie linie – WizzAir i Germanwings.

Po wyjściu z lotniska mieliśmy dwie opcje – dojechać wprost do dworca autobusem lotniskowych za 8,5 EUR lub z przesiadką typowym połączeniem miejskim. Wybraliśmy opcję numer dwa. Jeden odcinek wyniósł nas 2,7 EUR. Drugą część podróży odbyliśmy kolejką miejską U-bahn.

Bilet kolejowy z Dortmund Hbf do Wuppertal Hbf kosztuje w jedną stronę 15 EUR. Są też droższe bilety IC. Można je kupić przez Internet. Podróż koleją do Wuppertal zajmuje około 45 minut, łącznie z lotniska około od 1,5 do 2 godzin.

W drodze powrotnej już pomyślałem i skorzystałem z Googla. Wskazał mi połączenie z Wuppertal Hbf do stacji kolejowej Holzwickede. Jest położona około dwóch kilometrów od wejścia do terminalu lotniska DTM. Idzie się bardzo spokojnym spacerem około 20 minut. Bilet z Wuppertal Hbf do Holzwickede kosztuje również 15 EUR. Podróż trwa około 45 minut, pociąg nie przejeżdżał przez dworzec główny w Dortmundzie.

Jeśli przylecicie do Dortmundu, dzięki spacerowi do stacji Holzwickede można zaoszczędzić 5,4 EUR i czas (przejście pieszo równa się czas na dojazd autobusem bezpośrednim z lotniska do dworca głównego w Dortmundzie). Między stacją Holzwickede, a lotniskiem jeździ też autobus wahadłowy za 3 EUR.

Lotnisko Dortmund - DTM, dojazd

Dortmund dojazd
Widok z drogi do lotniska, stacja Esso po lewej stronie i terminal lotniska DTM

Po wyjściu z lotniska trzeba skierować się w lewo. Skręcić w prawo przy stacji benzynowej Esso. Po lewej stronie mija się McDonald’s. Po przejściu prosto około 15-20 minut schodzi się do tunelu samochodowego z chodnikiem dla pieszych i skręca się w lewo. Po około 100 metrach wychodzi się do małego ronda, skąd widać już perony. Oczywiście na stacji są automaty z biletami.

Koszty

W soboty w Wuppertal warto kupić bilet rodzinny za 6,8 EUR. Dzięki niemu aż 5 osób może jeździć po całej miejscowości koleją i autobusami bez ograniczeń. To bardzo dobra zniżka.

Za bilety Wizzair zapłaciłem około 21 EUR/os w dwie strony, to już transport naziemny w Niemczech wyniósł w sumie prawie 40 EUR/os! Różnica wydaje się kolosalna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *