#dookolakuli: dzień 28. – Los Angeles

Poprzedni wieczór był bardzo miły do póki nie dojechaliśmy do hostelu. Duży czarnoskóry oskarżył mnie najpierw o rasistowskie odzywki. Potem zobaczyłem jakiego kolegę mamy w pokoju. Chłop dwa razy grubszy ode mnie. Zaburzenia oddychania prawie pewne w ciągu nocy. Od razu wziąłem podwójną dawka zolpidemu. B. nie chciała się narkotyzować. Ja spałem jak suseł. B. nie spała całą noc. Ponoć ja i kolega chrapaliśmy, było gorąco, ona, miała gorączkę i dodatkowo hałas bulwaru Hollywood za oknem

Po upojnej nocy w najgorszym hostelu świata1 B. wybuchła płaczem i zaczęła histeryzować. Szukaliśmy szybszego powrotu do domu. Nie udało się. Nawet jeśli wydałaby więcej pieniędzy na dodatkowy bilet, w Łodzi byłaby tylko kilka godzin wcześniej.

Bulwar Hollywood

Aleja Gwiazd… Piotrkowska jest o wiele piękniejsza, czystsza i ciekawsza (nawet po upojnej nocy). Nie było moim marzeniem zobaczyć to miejsce i szybko tam pewnie nie wrócę.

Znowu Oscary

Teatr Dolby

Obecnie to tu odbywa się gala rozdawania Oscarów. Trzy razy przechodziłem obok Dolby Theatre2 zanim zorientowałem się, że to ten niepozorny budynek. W telewizji, z czerwonym dywanem wygląda do zdecydowanie lepiej.

W tle miasto Aniołów. Widok ze wzgórz, gdzie umieszczono napis Hollywood.

Kiedyś reklama osiedla mieszkaniowego, dziś ikona wielkiego miasta i największego zagłębia filmowców. Ot tak.

Pojechaliśmy też do Beverly Hills. Duża część mojego późnego dzieciństwa to serial. Jeździłem powoli po ulicach z bogato pobudowanymi willami mając w pamięci sceny z Beverly Hills 90210. To było wtedy tak daleko.

Palisades Park

Popołudniem wybraliśmy się na obiad do meksykańskiej restauracji. Po posiłku zrobiliśmy sobie sjestę w Palisades Park.

Pallisades Park
Kto nie zna słynnych domków ratowników

Z przyjemnością oddałem samochód. Miałem już dość ograniczeń jakie ze sobą niesie. Wreszcie mogłem napić się drinka już o szesnastej. Męczył mnie też strach przed policją (nie wziąłem z domu prawa jazdy) i brak okularów (stracone na Kauai).

LAX jest przyjaznym lotniskiem
Kolorowe lotnisko

Powrót do Europy

To nie nasza samolot, ale Airbus A380 zawsze imponuje! Do Europy wracaliśmy dreamlinerem Norwegian.

Do zobaczenia w Oslo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *