#dookolakuli: dzień 29. – Z Los Angeles do Edynburga przez Oslo

Przy odprawie (nie można było zrobić tego online) myślałem ze zamorduje B. Chciała miejsce w przejściu, ja też. Skończyła się moja, i tak niewielka, empatia. Z dnia na dzień mamy już coraz częściej siebie dość. Jednak wydawało mi się to normalne. I tak cały wyjazd przebiegał wręcz idealnie pod względem współpracy.

Koniec końców, i ja i ona mieliśmy miejsca w przejściu. To był chyba jedyny lot w moim życiu kiedy usiadłem, połknąłem tabletki nasenne i obudziłem się gdzieś nad Norwegią. To było bardzo miłe. Do dziś pamiętam sztywne zauszniki w fotelach dreamlinera, które świetnie utrzymywały moją głowę.

Lecąc ponad dziesięć godzin z Los Angeles do Oslo, nie miałem wrażenia, że jestem w tanich liniach lotniczych. Wręcz przeciwnie, czułem się bardzo komfortowo, a brak posiłku pozwolił mi szybko zasnąć. Samolot był świeży i kolorowy, jak na zdjęciach powyżej.

Oslo

Lotnisko w Oslo, jak cała Norwegia, jest spokojne. Ten spokój działał kojąco po huku wielkiego miasta jakim jest Los Angeles

Pierwsze co zaskoczył mnie na lotnisku w Oslo to ceny. Po powrocie ze Stanów nie jest tam wcale tak drogo. Jak latać do Norwegii,  to tylko przez Amerykę Północną!

Edynburg

Już po wylądowaniu w Edynburgu, doznaliśmy szoku kulturowego. Zmęczony podróżą, nie byłem w stanie się wysłowić. Przy okienku kantora mruczałem coś do siebie. Nagle pani po drugiej stronie szyby wykrzywila komicznie twraz i przedrzeźniając się z moim mruczeniem, zapytała o co mi chodzi. Przez ostatnie tygodnie, gdziekolwiek bełkotałem, uśmiechano się do mnie serdecznie i pytano do skutku; hello, how can I help you, sir? A tu. Europa. Witaj w domu. Uśmichnąłem się z powodu tego wydusilem z siebie zgrabne zdanie! Skończyliśmy ze small talkiem.

Plan Edynburga w jednym z trzech pubów, które odwiedziłem, wychodząc wieczorem na spacer. Raczyłem się szkocką, prosząc o tę najlepszą. B. w tym czasie już spała. Chora, nie mniej niż kilka dni temu.

Kultura picia w Edynburgu musi być wysoka, niemal na każdej ulicy, którą się przechadzałem, bez problemu znajdowałem otwarty pub.

Edynburg. Pierwszy widok. Nasz ostatni przystanek w podróży dookoła świata. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *