#dookolakuli: dzień 31. – Powrót

powrót do domu
Mało pamiętam z tych dwóch ostatnich lotów. Zmęczenie czy stres?

I stało się. Najdłuższe wakacje mojego życia dobiegały końca. Był poranek na lotnisku w Glasgow. Czekał nas lot GLA-STN (pamiętacie Sunset?) i kolejny STN-LCJ. Wraz z powrotami powracają też innego rodzaju niepokoje. Dużo prościej jest niepokoić się o to, czy samolot nie spadnie albo czy znajdziemy właściwy nocleg. 

Zawsze jest miło kiedy w domu czeka, ktoś kto kocha. Na mnie czekał P., na B. chłopak.

B. na następny dzień po przyjeździe, zaniepokojona tym, że noga nadal nie wraca do formy, zgłosiła się do oddziału chorób zakaźnych. Nie zmienili diagnozy dr. Jeffa z Arizony, ale wymagała kolejnych antybiotyków.

B. tuż po wyjściu ze szpitala zaszła w ciążę. Teraz planują już kolejne dziecko.

Ja kontynuowałem bloga. Myślałem, że dużo szybciej uda mi się opisać tą długą wycieczkę. Ważne, że się udało!

Powroty są miłe i owocne

Lotnisko w Łodzi wydawało się puste. Było bardzo ciepło. Początek lata. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że tylko my przylecieliśmy. Nie było co prawda komitetu powitalnego, ale i tak cudownie wylądować w swoim mieście.

Kiedy tylko wszedłem do domu, pierwsze co zrobiłem, to długa kąpiel. Niebawem do drzwi zapukał P. Miał taki uśmiech jak podczas pierwszej randki. Od ucha do ucha. Długie rozłąki mają jednak swoje zalety.

Dwóch przyjaciół okrążyło Ziemię dookoła w 31 dni. Odwiedziliśmy pięć kontynentów przelatując samolotem 45 712 kilometrów. Tych tysiąca wrażeń nie zapomnimy do końca życia. Tego jestem pewien.

Marzenia

Ile marzeń z czasów dzieciństwa się spełniło? Podróżować niemal jak Phileas Fogg, zobaczyć most Golden Gate, biec jak Forrest Gump, przejść się po ratuszu w San Francisco jak Harvey Milk, wysłuchać koncertu w Sydney Opera House, przejść o własnych siłach szlak Kalalau

Kiedy ktoś mnie pyta dlaczego podróżujesz, już nie odpowiadam. Mam tę prostą odpowiedź tylko dla siebie, jak te spełnione marzenia. Oni nie zrozumieją albo nie będą chcieli zrozumieć tej odpowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *