Opery w La Scala nie obejrzałem

Prawie rok temu spełniłem (?) swoje marzenie i wybraliśmy się do Mediolanu, żeby obejrzeć operę Andrea Chénier skomponowaną przez Umberto Giordano. Premiera tego spektaklu odbyła się 122 lat temu właśnie w mediolańskiej La Scala.

Do Mediolanu dolecieliśmy za kilkanaście złotych z Katowic do Bergamo (BGY) rano. Na lotnisku odwiedziliśmy naszych ulubionych znajomych z GOLDCAR, a ludzi stojących w kolejce ostrzegłem przed wypożyczaniem samochodu w tej firmie. Pracownik GOLDCAR postraszył nas policją.

Mediolan

Spędziliśmy cudowny zimowy dzień w stolicy opery i mody. Katedra zaparła nam dech w piersiach, a teatr operowy La Scala zaskoczył skromnością.

Geneza marzenia

Oglądaliście Filadelfia z Tomem Hanksem w roli głównej? Podczas jednej ze scen, kiedy główny bohater spotyka się ze swoim prawnikiem usłyszałem po raz pierwszy w życiu arię operową i zakochałem się…

Po blisko 20 latach mogłem wreszcie wysłuchać Andrea Chénier na żywo. 


Kilka miesięcy wcześniej upolowałem bilety do La Scala. To były jedne z najtańszych biletów na wieczorny spektakl. Kosztowały blisko 76 euro od osoby.
La Scala
plakat spektaklu, 2017 rok

Wieczorem, wystrojeni, wyruszyliśmy ze wzruszeniem spełnić moje marzenie z dzieciństwa. Radość i podniosły nastrój nie trwały długo. 

Limited view, a sound only

Po tym jak znaleźliśmy swój pokój, okazało się, że opery nie obejrzymy. Niestety zarządzający teatrem sprzedali nam bilety, jak to później określiłem, na wersję „sound only”. Takiej informacji nie podawali podczas zakupu biletów. Naturalnie ostrzegli o „limited view”. Z doświadczenia pobytu w wielu innych teatrach operowych wiem, że „limited view” jest rzeczywiście miejscem z ograniczonym widokiem, a nie bez widoku.

Loże w La Scala przeznaczone były i są tylko dla dwóch osób. Dyrektor teatru chcą zwiększyć dostęp do sztuki i sprzedać więcej biletów dostawił krzesła za miejscami pierwotnymi. 

Tak się ogląda w La Scala

Nie byłoby w tym nic zdrożnego, jeśli swoje bilety sprzedawałby jako”sound only”. Opera jest gatunkiem, który zazwyczaj się ogląda i słucha. Jednak można też tylko słuchać. Zwłaszcza jeśli na scenie jest Anna Netrebko.

Aby zobaczyć cokolwiek na scenie trzeba było stanąć bardzo, bardzo blisko osób w pierwszym rzędzie loży. Na szczęście trafiliśmy na przemiłą parę, która nie miała nic przeciwko. Rozumieli tę niezręczną sytuację.

Marzenie spełnione

Marzenie spełniłem i basta. Spektakl do dziś wspominam ze wzruszeniem. Narzekam specjalnie, być może ktoś z La Scala przeczyta i się zreflektuje. Szkoda, że był tylko niesmak próby oszukania turysty. Powiecie może, że oszustwo w tej sytuacji to zbyt wiele… Być może, jednak takich sytuacji podczas podróży bardzo nie lubię.

Na przyszłość… nie bójcie kupować się biletów „limited view”. Oglądałem tak spektakle w Nowym Jorku, Los Angeles, Pradze, Sankt Petersburgu… Zawsze były jakieś niedogodności, ale spektakl można było zarówno obejrzeć jak i wysłuchać.

Zostawiam Was z jedną z moich ulubionych arii operowych w wykonaniu nieśmiertelnej Callas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *