Avianca, recenzja lotu AV 55

Kolumbijską linią lotniczą Avianca (AV) leciałem po drugi. Był to jednak mój pierwszy lot długodystansowy. Odbyłem go w styczniu 2019 roku. Rejs o numerze AV 55 odbył się z Monachium (MUC) do Bogoty (BOG).

Lot Avianca był częścią podróży z Warszawy do Galapagos. Do Monachium doleciałem Polskimi Liniami Lotniczymi LOT. Podróż przez trzy wyspy archipelagu Galapagos opisałem tu.

Linia lotnicza

Początki linii lotniczej Avianca sięgają 1919 roku, co oznacza, że leciałem z nimi w setne urodziny. Avianca jest jedną z największych linii lotniczych na świecie, a jej samoloty można spotkać w każdym zakątku Ameryki Południowej. Od 2012 roku przynależy do Star Alliance. Za swój lot otrzymałem 1448 mil w programie Miles and More.

Wspominkowe wydanie magazynu pokładowego

Obecnie dumą Avianca są Dreamlinery, czyli Boeing 787 z 222 miejscami na pokładzie (28 cali miejsca na nogi) i 28 miejscami w klasie biznes (48 cali miejsca na nogi). Według magazynu pokładowego ze stycznia linia lotnicza posiada ich trzynaście.

Bilety i bagaż

Bilet w klasie ekonomicznej w taryfie U zakupiłem około dziesięć miesięcy wcześniej dzięki promocji z flipo.pl Najtańszym pośrednikiem okazał się tym razem BudgetAir.com. Korzystałem z tej strony już kilka razy i tylko raz anulowali tak zwany error fare. Tym razem cena nie była aż tak niska, więc problemu z rezerwacją nie miałem żadnego.

Bilet kupiłem za złotówki, kartą kredytową z mBanku.

Niestety po zakupie biletu na stronie Avianca nie mogłem zarządzać swoją rezerwacją, a przede wszystkim wybrać miejsca w kabinie ekonomicznej (lubię te przy przejściu).

Dopiero na dobę przed odlotem Avianca poinformowała mnie, że mogę się odprawić. Odprawa on-line poszła bardzo sprawnie i dotyczyło to wszystkich odcinków. To rzadkość przy lotach transkontynentalnych. Zazwyczaj i tak jestem ciągany do stanowiska check-in, nawet jeśli jest to Singapore Airlines.

Udało mi się wybrać ulubione miejsca. W trasie powrotnej bez dodatkowej opłaty wybrałem miejsca przy wyjściu ewakuacyjnym. Ostatnio tylko Delta Airlines i Singapore Airlines dały mi taką możliwość.

Ostatnie chwile w Monachium spędziłem w saloniku dzięki karcie Priority Pass. Jak na tak duże lotnisko, dziwne było dla mnie to, że salonik PP znajduje się tylko w terminalu pierwszym, mój samolot stał przy drugim. Na szczęście między terminalami, jeśli przejdzie się już odprawę można przejechać autobusem. Boarding odbył się bez problemów i opóźnień.

Samolot

Samolot Boeing 787-8 (Dreamliner) o numerze rejestracyjnym N796AV miał niespełna pięć miesięcy. Jednak nie pachniało świeżością po wejściu do środka. Wnętrze kabiny było względnie czyste.

Siedzenia w kabinie ekonomicznej pokryte były szarą, grubą plecioną tkaniną. Zagłówki niestety były za niskie. Ich wykonanie zwróciło moją uwagę. Pierwszy raz w życiu miałem okazję korzystać z zagłówków, których skrzydełka odchylały się w płaszczyźnie strzałkowej, a nie czołowej jak w większości samolotów. Jedno jest pewne, dzięki temu wytrzymują każdy napór, choć trzeba odpowiednio ustawić głowę, by nie opierały się boleśnie.

Na szczęście miejsca na nogi było wystarczająco dużo. Dodatkowo siedzenie wyposażone było w podnóżek.

Toalety były wysprzątane, ale w środku nie było nic poza papierem ręcznikowym i toaletowym. Skromnie.

Serwis i załoga

Avianca

Według danych z flightradar24.com lot trwał 11 godzin i 39 minut. Nocny rejs nad Atlantykiem przebiegał spokojnie i przez większość lotu spałem, dzięki tabletkom nasennym.

Przed wylotem rozdano słuchawki. Potem otrzymaliśmy mokrą chusteczkę z wiskozy. Posiłek załoga zaczęła serwować około półtorej godziny po starcie. Wcześniej nie było serwisu z napojami. Trochę zbyt długo to trwało, zwłaszcza, że nie podano przekąski.

Jeśli chodzi o gadżety, Avianca wypada bardzo słabo. Każdy dostał tylko flizelinową poduszkę i kocyk. Jednak warto docenić ten drugi prezent, jest dobrej jakości i dość gruby. Oczywiście w kolorze ciemnoczerwonym.

Długo nie wyłączano światła po kolacji, za wcześnie również włączono światło przed śniadaniem. A po śniadaniu ponownie na krótko wyłączono oświetlenie.

Całkowicie bez pomyślunku. Co więcej w ogóle nie skorzystali z możliwości oświetlenie jakie daje Dreamliner.

Raz odwiedziłem tył samolotu. Załoga Avianca miała tenedencje do barykadowania sie zasłonkami i wózkami. Nie ma nas i już. Jakoś jednak udało mi się ubłagać dolewkę wody. Zastanawiam się czasami dlaczego po prostu nie dadzą mi dużej butelki, tylko przelewają jej zawartość do mojej. Może boją się, że reszta pasażerów pójdzie w moje ślady?

Na tyle kabiny ekonomicznej nie serwowano płynów ani przekąsek jak w przypadku rejsów dalekobieżnych KLM, Singapore Airlines czy Lufthansy.

Trudno mi ocenić załogę, ponieważ byłem zajęty głównie spaniem i oglądaniem filmów. Myślę, że zrealizowali plan minimum postawiony im przez kierownictwo.

Załoga najlepiej prezentuje się w pełnym rynsztunku. Czerwień jest zawsze sexy. Jednak po zdjęciu płaszcza i troczka, strój stewardes i stewardów Avianca nie robi w ogóle wrażenia. Co więcej jeden z członków załogi chodził ubrany jak magazynier, sprzedawała produkty bez cła?

Kolacja

Kluseczki z miękką duszona wieprzowiną w sosie musztardowym, sałata z serem, bułka z masłem i ciasto budyniowo-czekoladowe z kruszonką. Kluski z mięsem wyglądały jak wyjęte z żołądka, ale za to dużo lepiej smakowały. Porcje wina jak dla mrówki.

Śniadanie

Śniadanie było podane około półtorej godzin przed lądowaniem.
Omlet z kiełbaską. Omlet był niestety trochę podsychający, a kiełbaska za słona. Do tego podano owoce, pieczywo, galaretkę a’la dżem i masło.

Podsumowanie

Podsumowując, posiłki w Avianca są do zaakceptowania jeśli chodzi o jakość jedzenia, ale bardzo skromnie podane, chodzi mi tu głównie o niewielką ilość płynów.

Lotnisko

Salonik Latam VIP na lotnisku w Bogocie serdecznie polecam. Niekoniecznie z uwagi na wybór trunków i jedzenia, ale przede wszystkim z powodu przestronnej i czystej łazienki. Z przyjemnością wziąłem tam prysznic.

W drodze powrotnej skorzystałem z saloniku Avianca dla posiadaczy kart PP, ten podobał mi się jeszcze bardziej. Przede wszystkim z uwagi na możliwość przyrządzenia sobie hot-dogów. Z łazienki tam nie korzystałem.

Podsumowanie

Avianca z pewnością nie należy do najlepszych linii na świecie. Według szkolnej oceny dostaje ode mnie tróję. Mogliby z pewnością awansować na czwórkę, jeśli tylko personel wyróżniałby się pod względem obsługi pasażera i poprawiono by posiłki i napoje serwowane na długich lotach.

P.S. Niestety nie udało mi się ująć mojego samolotu w odpowiedni sposób, więc jak zdjęcie nagłówkowe wstawiłem jeden z Dreamlinerów Avianca na lotnisku w Bogocie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *