Muzeum POLIN. Czy muzeum powinno tak wyglądać?

W ostatnią niedzielę mieliśmy przyjemność odwiedzić stolicę. Niestety główne powodem była chęć wyrażenia sprzeciwu wobec pislamizacji naszego państwa. Uczestniczyliśmy w proteście zorganizowanym przez opozycję przeciwko rewolucyjnym zmianom (nie ewolucyjnym) wprowadzanym przez PiS.

Po proteście zaczepiła mnie uliczna wariatka. Opowiadała jak to Żydzi i masoni sterują naszą opozycją. Odpowiedziałem jej na to, że jestem właśnie żydo-masono-gejem i po proteście przeciwko pislamizacji idę odwiedzić Muzeum Historii Żydów Polskich. Zdębiała.

Czytaj dalej Muzeum POLIN. Czy muzeum powinno tak wyglądać?

#dookolakuli: dzień 31. – Powrót

powrót do domu
Mało pamiętam z tych dwóch ostatnich lotów. Zmęczenie czy stres?

I stało się. Najdłuższe wakacje mojego życia dobiegały końca. Był poranek na lotnisku w Glasgow. Czekał nas lot GLA-STN (pamiętacie Sunset?) i kolejny STN-LCJ. Wraz z powrotami powracają też innego rodzaju niepokoje. Dużo prościej jest niepokoić się o to, czy samolot nie spadnie albo czy znajdziemy właściwy nocleg.  Czytaj dalej #dookolakuli: dzień 31. – Powrót

#dookolakuli: dzień 29. – Z Los Angeles do Edynburga przez Oslo

Przy odprawie (nie można było zrobić tego online) myślałem ze zamorduje B. Chciała miejsce w przejściu, ja też. Skończyła się moja, i tak niewielka, empatia. Z dnia na dzień mamy już coraz częściej siebie dość. Jednak wydawało mi się to normalne. I tak cały wyjazd przebiegał wręcz idealnie pod względem współpracy.

Czytaj dalej #dookolakuli: dzień 29. – Z Los Angeles do Edynburga przez Oslo

#dookolakuli: dzień 28. – Los Angeles

Poprzedni wieczór był bardzo miły do póki nie dojechaliśmy do hostelu. Duży czarnoskóry oskarżył mnie najpierw o rasistowskie odzywki. Potem zobaczyłem jakiego kolegę mamy w pokoju. Chłop dwa razy grubszy ode mnie. Zaburzenia oddychania prawie pewne w ciągu nocy. Od razu wziąłem podwójną dawka zolpidemu. B. nie chciała się narkotyzować. Ja spałem jak suseł. B. nie spała całą noc. Ponoć ja i kolega chrapaliśmy, było gorąco, ona, miała gorączkę i dodatkowo hałas bulwaru Hollywood za oknem

Po upojnej nocy w najgorszym hostelu świata1 B. wybuchła płaczem i zaczęła histeryzować. Szukaliśmy szybszego powrotu do domu. Nie udało się. Nawet jeśli wydałaby więcej pieniędzy na dodatkowy bilet, w Łodzi byłaby tylko kilka godzin wcześniej.

Bulwar Hollywood

Czytaj dalej #dookolakuli: dzień 28. – Los Angeles

#dookolakuli: dzień 27. – róg Opery i Scenariusza

W drodze do Miasta Aniołów.
W drodze do Miasta Aniołów. Zarówno z lotu ptaka, jak wtedy kiedy jedzie się samochodem, LA jest niesamowite pod względem ilości i szerokości autostrad przecinających miasto.

Rano wyruszyliśmy w długą podróż samochodem do Los Angeles. Wieczorem mieliśmy obejrzeć Cyganerię Pucciniego. Czekała nas sześciogodzinna podróż. Korzystaliśmy oczywiście z GPS, a jako miejsce docelowe wpisałem Opera, Los Angeles. Jeśli jedziecie w taką podróż, uważajcie.

Czytaj dalej #dookolakuli: dzień 27. – róg Opery i Scenariusza

Zakochać się w Luwrze

Zakochać się w Luwrze.
Widok na na panoramę Paryża z wieży Eiffla

W Paryżu przywitała nas wiosna i oszuści. Przy stacji Porte Maillot schludnie ubrani Paryżanie (dziś powiedzielibyśmy uchodźcy) świecili przed oczami legitymacją. Poinformowali nas, że przy peronie kolejki nie można kupić biletów. Według ich opowieści Paryż nawiedziła właśnie awaria kas biletowych. Sprawdzałem legitymację naszego konsjerża. Nie było tam ani nazwiska ani zdjęcia. Nigdy nie zostanę politykiem. Ludzie nie chcą mnie słuchać. Nie chcieli mnie też posłuchać tym razem. Koniec końców straciliśmy w sumie 70 euro. Oczywiście o żadnej awarii kas nie ma mowy. Czytaj dalej Zakochać się w Luwrze

#dookolakuli: dzień 26. – wieczór w Operze San Francisco

San Francisco

Po wczorajszych wrażeniach z mostu Golden Gate mieliśmy okazję wyspać się w całkiem przyzwoitym hotelu w Oakland. Rano B. postanowiła zrezygnować ze zwiedzania i odpocząć w ciągu dnia z powodu coraz bardziej opuchniętej nogi. Znowu zaczęła gorączkować. Ja wyruszyłem na podbój San Francisco. Oakland jest bardzo dobrze skomunikowane z centrum SFO. Wsiadłem w kolejkę i w ciągu kilkudziesięciu minut byłem już w San Francisco. Pomyliłem się przy zakupie nie tanich biletów. Okazało się, że niepotrzebny bilet można zwrócić. Czekała mnie jednak przeprawa z formalnościami. System zwrotu przypominał taki jak 50 lat temu w Polsce. Pani poinformowała mnie, że na decyzję będę czekał co najmniej kilka miesięcy. Po powrocie okazało się, że pieniądze już wróciły na moją kartę kredytową! Czytaj dalej #dookolakuli: dzień 26. – wieczór w Operze San Francisco

#dookolakuli: dzień 25. – Castro

Castro San Francisco
Teatr Castro

Droga z okolic mostu Golden Gate do Castro była pełna emocji. Nigdy nie jeździłem tak strmymi ulicami. Odkryłem między innymi, że samochód z automatyczną skrzynią biegów sam zatrzymuje się na stromym podjeździe. Oczywiście hamulec i tak trzymałem, drżąc czy zaraz nie zjedziemy w dół. Jedno jest pewne, jeśli niedawno zrobiłeś prawo jazdy, nie jeździj po stromych ulicach San Francisco.

Czytaj dalej #dookolakuli: dzień 25. – Castro