Po Europie samolotem

To było trzy lata temu, kiedy na dobre odkryłem świat tanich linii lotniczych, dzięki Skyscanner. Skorzystałem z opcji, Warszawa – Wszędzie, padło na Budapeszt. Następnie Budapeszt – Wszędzie, wypadła Genewa… W końcu przyjąłem nawet odpowiedni system wyboru połączeń – cena, miejscowość położona nad wodą, najlepiej nad morzem i możliwości odnośnie kolejnego lotu. Stworzyła się wycieczka po Europie złożona z ośmiu odcinków:
WAW-DUB-GVA-BCN-IBZ-VLC-LIS-LHR STN-LCJ

Czytaj dalej Po Europie samolotem

Weekend we Włoszech. Bolonia.

Bolonia była naszym ostatnim przystankiem. To duże miasto, z którego łatwo każdym środkiem transportu dostać się w krótkim czasie do Wenecji, Padwy, Ravenny, Pizy, Florencji czy San Marino.

Obszar do zwiedzania jest duży, centrum miasta charakteryzują arkady. Wszędzie arkady. W Bolonii znajduje się najstarszy na świecie uniwersytet. Architektura miasta jest masywna i potężna. Ikoniczne są dwie wierze Asinelli i Garisenda. Ta pierwsza była wykorzystywana miedzy innymi jako więzienie czy celem doświadczeń astronomicznych.

Ten wyjazd nie należał do najtańszych, mimo że rozrzutni nie jesteśmy. Bilet kupiony był na tydzień przed odlotem. Noclegu poniżej 75 złotych za osobę nie znaleźliśmy. Najdroższa jest Bolonia.

W BLQ bardzo łatwo zaoszczędzić na transferze z lotniska. Wystarczy przejść się około 15 minut do nablizszego przystanku autobusowego (Birra). Bilet 75-minutowy kosztuje półtora euro.

Wynajem samochodu na lotnisku jest bardzo tani, za niespełna cztery dni zapłaciliśmy około 240 złotych z CDW. Na podróż wydałem około 2412,55 złotych (około 340,59 zł/osobę/dzień),  z czego bilety kosztowały mnie 475 złotych (współczynnik ceny biletów do wydatków poza biletami wyniósł około 20%).

Weekend we Włoszech. Florencja i droga do San Marino.

Rano zwiedziliśmy okolicę Katedry Santa Maria del Fiore, popularnie zwaną Duomo. Kościół jest jednym z najwyższych na świecie. Katedra rzeczywiście robi ogromne wrażenie, zwłaszcza malowanie i zdobienie murów.

Most Złotników w świetle dziennym również zrobił lepsze wrażenie niż, w nocy. Najciekawszym punktem zwiedzania była wystawa w Palazzo Strozzi „Od Kandinskiego do Pollocka”, prezentująca kolekcję artystów sztuki współczesnej zebraną głównie przez Peggy Guggenheim. Można tam było zobaczyć perełki (za jedyne 12 euro), które na co dzień wiszą w Wenecji i Nowym Jorku.

20160402_143901.jpg
Sarabanda, Morris Louis, 1959 r. Podczas wystawy nie można było robić zdjęć, więc niektórym dziełom udało się zastać sfotografowanym z ukrycia.

wp-1460108585865.jpg
Peggy Guggenheim w swoim domu w Wenecji. Amerykańska kolekcjonerka i propagatorka sztuki XX wieku to w ośrodkach stworzonych przez nią debiutował między innymi Jackson Pollock.

Wczesnym popołudniem zjedliśmy obiad gdzieś w okolicach dworca autobusowego, nie był najgorszy. Pierożki były z pewnością zakupione w Lidlu, ale za to sos był pierwszorzędny.

Wyruszyliśmy w długą (około 3,5 godziny) i krętą drogę do San Marino przez Poppi i San Piero in Bagno. Najpiękniejsze widoki Toskanii (czyli takie jak z widokówek) były na początku tej drogi. Jeśli macie trochę więcej czasu to bardzo polecam taką wycieczkę, z noclegiem gdzieś pośrodku, w górach. Jest cicho i spokojnie.

20160402_182238.jpg
Toskania

Włochy na weekend. Florencja.

Nawet nie zdążyłem napisać na blogu, że podczas ostatniego maratonu pracy kupiłem bilety do Bolonii. Przylecieliśmy (piątek) z Katowic do Bolonii Wizzairem. Wróciliśmy w poniedziałkowe popołudnie.

Każdy argument jest dobry na zakup biletu. Tym razem, to chęć spędzenia czasu tylko z P. W końcu za miesiąc wyruszam w podróż dookoła świata i nie będzie mnie w domu przez 28 dni. Bilety kupiłem na tydzień przed odlotem – około 230 zł w dwie strony na osobę. Przy okazji opłacało mi się wykupić Wizz Discount Club, który bardzo przyda się pod koniec tego roku i na początku przyszłego.

Lotnisko w Katowicach jest najmniej okazałe spośród wszystkich, które odwiedziłem w Polsce. Może pozazdrościć Łódzkiemu architektur, natomiast na pewno jest z niego więcej lotów niż kiedykolwiek było z LCJ.

image
Widok na Bolonię z okna samolotu.

Do Bolonii dolecieliśmy około 15, zabraliśmy samochód z wypożyczalni  (około 230 zł za trzy dni z ubezpieczeniem).

Podróż do Florencji trwała około trzech godzin. Wybrałem drogę bez opłat (autostrad) i nie żałowałem. Dużo pięknych widoków po drodze i pod koniec najpiękniejszy – panorama Florencji.

Florencja

A photo posted by @dookolakuli on

We Florencji byliśmy około 19. Wieczorem miasto wydawało się naszpikowane wypełnionym po brzegi restauracjami. Wszędzie zapach dobrego jedzenia. Miałem wrażenie, również z powodu zapachu, że większość z tych miejsc serwuje smaczną kuchnię. Zobaczyliśmy most Złotników (niestety wielkie rozczarowanie, przynajmniej nocą) i legliśmy spojeni winem.

Pociąg relacji Bar – Belgrad

Widok. Pociąg relacji Bar-Belgrad
Jezioro Szkoderskie

Pociąg relacji Bar – Belgrad to ponoć jedna z najpiękniejszych podróży pociągiem jakie można odbyć w Europie. Mowa oczywiście o widokach za oknem.

Decyzja o budowie tego połączenia kolejowego powstał w 1952 roku, jako narodowy projekt komunistycznej Jugosławii. Koniec końców, Serbowie i Czarnogórzanie wybudowali ją na własną rękę.

Prace budowlane zostały zakończone w dniu 27 listopada 1975 roku.

Serbska część linii kolejowej była kilkakrotnie bombardowana i poważnie uszkodzona przez NATO w 1999 roku. Również mniejsza część, która przechodzi przez Bośnię i Hercegowinę została wysadzona w powietrze przez SFOR . Wszystkie te uszkodzenia zostały naprawione po wojnie.

Tak, jadąc tą trasą zaczynamy przygodę w Czarnogórze, potem Serbia, Bośnia i Hercegowina i znowu Serbia.

Najwyższy wiadukt kolejowy na świecie – Maja Rijeka. Zdjęcie: Hons084/WikiCommons

Widoki podczas długiej, w naszym przypadku ponad 12 godzinnej podróży, są niesamowite, choć to tak jak z wielkim muzeum, człowiek jest przygnieciony ilością obrazów, poza tym, to był już nasz kolejny dzień podróży po Bałkanach, więc „zdążyliśmy się przyzwyczaić” do pięknych widoków.

DSC04066
Zdjęcie: James-In-Transit/Flickr

Kilka uwag organizacyjnych. Na stacji kolejowej w Barze nie ma bankomatu, nie można też płacić kartą, najbliższy jest około 35-45 minut pieszo od stacji, zabezpieczcie się w gotówkę. My przyjechaliśmy do Baru z Budvy rano. Na stacji autobusowej, która jest około dziesięciu minut od stacji kolejowej też nie ma bankomatu. Może się zdarzyć, że rano nie będzie już biletów, niektórzy przyjeżdżają do Baru dzień wcześniej i kupują bilety na poranny pociąg. Nam udało się kupić bilet bez większych problemów.

 

Stan pociągu

Wnętrze pociągu, delikatnie mówiąc, nie jest pierwszej świeżości. Koniecznie zabierzcie ze sobą chusteczki nawilżane i jedzenie. Przez 12 godzin na pewno zgłodniejecie, a w pociągu trudno o sklep lub „Wars”. Do niektórych toalet niestety lepiej nie wchodzić. Problem mają Ci niepalący albo neofici – palić można wszędzie w korytarzu.

Do Budapesztu

Linię Bar-Belgrad możecie wydłużyć dojeżdżając do samego Budapesztu, jest też możliwość zabrania ze sobą samochodu dzięki autokuszetkom. Przewóz samochodu na trasie Bar-Belgrad kosztuje 30 euro1.

Poruba, Ostrawa

Poruba to jedna z najludniejszych dzielnic Ostrawy. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1377 roku.

Oblouk ostrava poruba - SORELA - 6.11.2009.jpg
By Boris Renner – Boris Renner, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12071055

Przełom w historii Ostrawy nastąpił w latach 50. XX wieku, kiedy to postanowiono wybudować nowe centrum. Wtedy Czechosłowacja przestawiała się na rozwój górnictwa, stalownictwa i innych dziedzin przemysłu ciężkiego. Jego ośrodkiem stała się Ostrawa, w tym czasie nazywana miastem węgla i stali albo stalowym sercem republiki.

Jedną z dzielnic nowego miasta była Poruba – właśnie to miejsce, z uwagi na natężenie socrealistycznej architektury, zrobiło na mnie duże wrażenie podczas odwiedzin Ostrawy. W stolicy kraju morawsko-śląskiego znalazłem się właściwie przez przypadek, na krótką, jednodniową wizytę.

Do Ostrawy (OSR) jest rzut beretem z Górnego Śląska; z Katowic samochodem podróżuje się tam około godzinę, kursuje też autobus TigerExpress. Dla fanatyków latania: samolotem najłatwiej dostać się tam przez STN (Ryanair) lub z Radomia (RDO).

W Ostrawie nie tylko Porubę warto zwiedzić, w przewodnikach poleca się również zabudowania dawnych fabryk i kopalni, a także stare zabytki, jak Katedra Boskiego Zbawiciela.

Mimo złej opinii w ostatnich dziesięcioleciach, miasto stara się poprawić wizerunek i obecnie mówi się o nim jako centrum rozrywkowym Republiki Czeskiej, doskonałym przykładem jest ulica Stodolni – skupisko kilkudziesięciu klubów, barów i restauracji

Więcej zdjęć Poruby na stronie ostravaci.cz (historyczne, współczesne).